Rozmowa o dostępności z podróżnikiem Robertem Karmazynem z okazji Święta Dostępności
Rozmowa z Robertem Karmazynem – podróżnikiem, który od lat udowadnia, że ograniczenia nie muszą definiować człowieka ani wyznaczać granic jego aktywności. Dziś odwiedza różne zakątki świata i dzieli się swoimi doświadczeniami za pośrednictwem kanałów w serwisie YouTube. Przez niemal dwadzieścia lat Nowy Jork wspierał osoby z niepełnosprawnościami oraz osoby doświadczające kryzysów zdrowia psychicznego, pomagając im odzyskiwać niezależność i odnajdywać swoje miejsce w społeczeństwie.
Jednak temat dostępności zna nie tylko zawodowo. Po ciężkim wypadku sam musiał nauczyć się życia na nowo, poruszał się na wózku inwalidzkim i stracił prawą rękę powyżej łokcia. Dziś funkcjonuje samodzielnie, korzysta z protezy i aktywnie dzieli się swoimi doświadczeniami. Jego historia pokazuje, że dostępność nie jest wyłącznie kwestią przepisów czy architektury. To przede wszystkim możliwość pełnego uczestnictwa w życiu społecznym, zawodowym i osobistym.
Wprowadzenie i historia osobista
RK: Najtrudniejsze było nauczyć się żyć w świecie, którego nie da się przewidzieć i który nie zawsze jest gotowy na potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Moja historia zaczęła się po wypadku w wyniku którego doznałem złamania miednicy, poruszałem się na wózku inwalidzkim i straciłem prawą rękę powyżej łokcia. Był to moment, w którym wszystko, co znałem musiałem zbudować od nowa. Dzisiaj nie korzystam już z wózka, poruszam się samodzielnie i używam estetycznej protezy ręki, jednak droga do tego miejsca była długa i wymagająca.
Pierwsze zetknięcie z protezą było bardzo specyficznym doświadczeniem. To nie jest naturalna część ciała, lecz narzędzie, którego trzeba nauczyć się używać niemal tak jak uczy się gry na instrumencie. Proces adaptacji wymagał cierpliwości, systematyczności i zaakceptowania faktu, że nie wszystko wróci do stanu sprzed wypadku. Największym wyzwaniem było pogodzenie się z tym, że wiele czynności będę wykonywał inaczej. Nie oznaczało to, że będę robił je gorzej, po prostu inaczej. Musiałem nauczyć się ich od nowa, nawet tak podstawowych rzeczy jak wiązanie sznurowadeł.
Życie codzienne w Nowym Jorku
RK: Nowy Jork jest miastem pełnym kontrastów. Z jednej strony oferuje ogromną różnorodność, energię i możliwości. Z drugiej strony infrastruktura często nie nadąża za rzeczywistymi potrzebami osób z niepełnosprawnościami. Dostępność przestrzeni publicznej w Nowym Jorku jest lepsza niż w wielu innych miejscach w Stanach Zjednoczonych, jednak nadal daleko jej do ideału. Chodniki bywają nierówne, windy w metrze często ulegają awariom, a wiele starszych budynków wciąż nie spełnia standardów określonych przez przepisy ADA.
Transport publiczny jest ułatwieniem, ale niekiedy i źródłem frustracji. Autobusy są dobrze dostosowane, natomiast metro pozostaje dużym wyzwaniem. Kiedy jeszcze korzystałem z wózka często planowałem trasę nie według odległości czy czasu przejazdu, lecz według tego, gdzie działają windy i gdzie w ogóle można się dostać. Codzienne czynności takie jak zakupy, wizyty w restauracjach czy załatwianie spraw urzędowych są możliwe, ale wymagają przygotowania i odpowiedniej strategii. Z czasem nauczyłem się wybierać miejsca przyjazne osobom z niepełnosprawnościami, które nie zmuszają do ciągłej walki o podstawowe udogodnienia. Na tle wielu innych amerykańskich miast Nowy Jork wypada stosunkowo dobrze, jednak nadal wymaga od osoby z niepełnosprawnością znacznie więcej energii, planowania i elastyczności, niż powinien.
Dostępność i infrastruktura w USA
RK: Ogólny poziom dostępności w Stanach Zjednoczonych można ocenić jako dobry, przynajmniej z perspektywy obowiązujących przepisów. Ustawa ADA tworzy solidne ramy prawne, jednak ich egzekwowanie bywa nierówne i zależy od miejsca oraz instytucji. Mocną stroną amerykańskiego systemu jest jasne prawo, obowiązek dostosowywania instytucji publicznych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz stale rozwijająca się dostępność cyfrowa. Coraz więcej aplikacji i usług internetowych ułatwia codzienne funkcjonowanie i zwiększa samodzielność użytkowników.
Jednocześnie nadal istnieją obszary wymagające poprawy. Największe problemy dotyczą transportu publicznego, starszych budynków, niespójnego egzekwowania przepisów oraz wolnego tempa modernizacji infrastruktury. Dostępność cyfrowa stoi na stosunkowo wysokim poziomie. Większość stron internetowych i aplikacji oferuje rozwiązania wspierające osoby ze szczególnymi potrzebami, choć wciąż zdarzają się wyjątki pokazujące, że ten proces nie został jeszcze zakończony.
Osoby starsze i osoby ze szczególnymi potrzebami
RK: Amerykańska infrastruktura jest częściowo dostosowana do potrzeb seniorów, jednak nie w takim stopniu, jakiego można by oczekiwać. Największe bariery stanowią schody i brak wind, szybkie tempo życia w dużych miastach, nieustanne remonty i przebudowy oraz skomplikowane procedury administracyjne. Problemem bywa także brak cierpliwości i zrozumienia w obsłudze klienta.
Dostrzegam również różnice w społecznym postrzeganiu seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Osoby starsze często traktowane są jako grupa naturalnie wymagająca wsparcia, natomiast osoby z niepełnosprawnościami bywają postrzegane jako wyjątek od normy. Uważam, że jest to błędne założenie prowadzące do niepotrzebnego różnicowania ludzi, którzy w wielu sytuacjach mierzą się z podobnymi wyzwaniami.
Doświadczenie zawodowe
RK: Przez niemal dwadzieścia lat w NY pracowałem w Community Access Inc., gdzie zajmowałem się między innymi supportive housing, harm reduction oraz pełniłem funkcję Program Director. Moja praca polegała na wspieraniu osób z niepełnosprawnościami i problemami zdrowia psychicznego, tworzeniu programów edukacyjnych, szkoleniu personelu, prowadzeniu interwencji kryzysowych oraz pomaganiu ludziom w odzyskiwaniu niezależności i możliwości samodzielnego funkcjonowania przy minimalnym wsparciu.
Najczęściej zgłaszanymi problemami były trudności w znalezieniu dostępnego mieszkalnictwa, bariery związane z poruszaniem się po mieście, problemy komunikacyjne, ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, brak stabilnego zatrudnienia oraz stygmatyzacja i niezrozumienie dotyczące chorób psychicznych oraz ich objawów. System wsparcia istnieje i potrafi być skuteczny, jednak jest przeciążony. Dostęp do rynku pracy dla osób z niepełnosprawnościami jest możliwy, ale często wymaga walki o odpowiednie dostosowania, zrozumienie oraz normalizację różnorodnych potrzeb pracowników.
Społeczne postrzeganie niepełnosprawności
RK: Reakcje społeczeństwa w Stanach Zjednoczonych są bardzo różne. Większość ludzi jest życzliwa i otwarta, jednak często nie wie, jak zachować się wobec osoby z niepełnosprawnością. Zdarza mi się spotykać ze stereotypowym postrzeganiem osób po amputacjach. Niektórzy oczekują, że będę bohaterem inspirującym innych albo przeciwnie osobą wymagającą współczucia. Tymczasem jestem po prostu człowiekiem z amputacją. Wolałbym, aby uwagę zwracały moje słowa, doświadczenie, wiedza i wartości, które reprezentuję, a nie mój wygląd czy brak kończyny. Dotyczy to zarówno życia zawodowego, jak i prywatnego.
Dyskryminacja występuje stosunkowo rzadko, ale przybiera subtelne formy. Można ją zauważyć w miejscu pracy, podczas kontaktów z obsługą klienta czy w założeniach, że osoba z niepełnosprawnością na pewno sobie z czymś nie poradzi. Paradoksalnie problemem bywa również nadmiernie szybka pomoc. Choć wynika z dobrych intencji, potrafi być męcząca, gdy ktoś próbuje wyręczyć mnie w czynnościach, które mogę wykonać samodzielnie. W takich sytuacjach muszę odmawiać niechcianej pomocy i tłumaczyć, że jestem w pełni zdolny do wykonania danego zadania. Świadomość społeczna stopniowo rośnie, jednak nadal pozostaje wiele do zrobienia.
Technologia i przyszłość
RK: Nowoczesne technologie odgrywają ogromną rolę w moim życiu. Protezy stają się coraz bardziej zaawansowane, aplikacje wspierają codzienne funkcjonowanie, a sztuczna inteligencja pomaga w organizacji pracy, komunikacji oraz zdobywaniu wiedzy.Problemem pozostaje jednak nierówny dostęp do tych rozwiązań. Osoby posiadające dobre ubezpieczenie, które w USA jest bardzo wysokie mogą korzystać z nowoczesnego sprzętu i innowacyjnych technologii. Ci, którzy nie mają takich możliwości często są skazani na starsze i mniej funkcjonalne rozwiązania.
Porównania i refleksje
RK: Inne kraje mogłyby czerpać z amerykańskich doświadczeń przede wszystkim w zakresie jasnych przepisów dotyczących dostępności, rozwiniętej dostępności cyfrowej oraz promowania kultury inkluzyjności. Jednocześnie Stany Zjednoczone mogłyby wiele nauczyć się od innych państw. Szczególnie potrzebne są prostsze procedury administracyjne, lepiej rozwinięta infrastruktura transportowa, bardziej humanitarne podejście do opieki społecznej oraz ograniczenie kosztów usług i świadczeń, które w USA często osiągają bardzo wysokie poziomy.
Osobiste przemyślenia
RK: Największą siłę daje mi świadomość, że już raz odbudowałem swoje życie od podstaw. Dzięki temu wiem, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będę potrafił zrobić to ponownie. Siłę czerpię również z pracy z ludźmi, którzy każdego dnia walczą o swoją niezależność i lepszą przyszłość.
Osobom rozpoczynającym życie z niepełnosprawnością powiedziałbym przede wszystkim, aby nie porównywały się do swojej dawnej wersji. Warto skupić się na nauce nowych sposobów wykonywania codziennych czynności, korzystać ze wsparcia innych i nie obawiać się korzystania z dostępnych udogodnień. Akomodacje nie są przywilejem są prawem, które pozwala funkcjonować na równych zasadach.
Zakończenie
RK: Gdybym miał wskazać jedną rzecz, którą należałoby zmienić w systemie dostępności w Stanach Zjednoczonych, byłoby to skuteczniejsze egzekwowanie istniejących przepisów. Prawo już istnieje, standardy są określone, a dokumenty wyglądają bardzo dobrze. Problem pojawia się wtedy, gdy teoria zderza się z rzeczywistością starych budynków, niedziałających wind, niewystarczającej kontroli i braku konsekwencji.
Chciałbym, aby dostępność przestała być postrzegana jako dodatkowe udogodnienie lub element, który można odłożyć na później. Powinna być traktowana jako podstawowy warunek funkcjonowania nowoczesnego społeczeństwa równie ważny jak bezpieczeństwo czy zdrowie publiczne. Dostępność nie jest luksusem. Jest prawem do uczestniczenia w życiu społecznym, zawodowym i obywatelskim na równych zasadach. Moje przesłanie jest proste: niepełnosprawność nie odbiera człowiekowi wartości, możliwości ani prawa do pełnego życia. To bariery fizyczne, społeczne i mentalne ograniczają ludzi, dlatego właśnie one powinny być usuwane.
Osobom, które dopiero rozpoczynają swoją drogę z niepełnosprawnością, chciałbym powiedzieć, że nie trzeba być silnym każdego dnia i nie trzeba niczego udowadniać światu. Każdy ma prawo do wsparcia, do odpowiednich dostosowań oraz do życia na własnych zasadach. Najtrudniejsze było nauczyć się funkcjonować w świecie, którego nie da się przewidzieć i który nie zawsze jest przygotowany na różnorodność ludzkich doświadczeń. Mimo to można odnaleźć własne tempo, własne sposoby działania i własną drogę, nawet jeśli wygląda inaczej niż ta, którą planowaliśmy wcześniej. Jeśli miałbym zostawić jedną myśl byłaby nią właśnie ta: niepełnosprawność nie jest końcem. To po prostu inna droga, czasem trudniejsza i bardziej wymagająca, ale wciąż pełna możliwości. Każdy ma prawo podążać nią bez przepraszania za to kim jest i bez konieczności nieustannego tłumaczenia swojej sytuacji. Ostatecznie nikt z nas nie jest w pełni sprawny we wszystkich obszarach życia. Różnimy się jedynie rodzajem wyzwań, z którymi przychodzi nam się mierzyć.
Rozmowę przeprowadziła i spisała myśli naszego gościa Katarzyna Wielgosz – konsultantka punktu informacyjno – konsultacyjnego Centrum Wiedzy o Dostępności US
Tworzenie materiałów podróżniczych, opowiadanie o odwiedzanych miejscach oraz pokazywanie ich z perspektywy codziennego życia stały się dla Roberta Karmazyna nie tylko jego pasją, ale również dodatkową działalności: